moje małe inspiracje...trochę twórczo i codziennie:-
Blog > Komentarze do wpisu

Tilda i Tilda

Jakiś czas temu doszłam do wniosku, że chcę spróbować uszyć sobie Tildę. Zwracam uwagę na słowo "sobie":-) Bo po pierwsze Tildy zawsze urzekały mnie jako element wnętrzarski, a po drugie już tak mam, że lubię próbować czegoś nowego. A po tzrecie wolę próbować sił na sobie, bo gdyby mi nie wyszło, a Tilda byłaby dla kogoś, to stresu nie uniknę:-) Oczywiście przewertowałam internet, zdjęcia, szczegóły, materiały i szablony. Okazało się, że dobry szablon to podstawa, przynajmniej dla mnie. Tildy różnią się bowiem aparycją głównie ze względu na przyjęty wykrój. I chodzi tu o szczegóły, jak na przykład kształt nosa, szyi, kształtność łokci czy kolan (a włąśnie tego brakuję w części wykrojów). W końcu wybrałam, choć teraz już nie pamiętam skąd, ale jeśli ktoś miałby ochotę to na pewno wynajdzie w ogólnie dostępnych tutorialach. Warto też pamiętać o zostawieniu zapas na szwy - rzecz banalna, ale na niej się podknęłam:-) No i materiał. Wybrałam coś co chyba jest słabej jakości lnem, głównie z powody neutralnego koloru. Jego minusem jest rzadki splot, co daje o sobie znać podczas wypychania. A także dlatego, że na naukę wybrałam coś tańszego. W każdym razie moim pierwszym punktem przystankowym okazała się Twarz. Kluczowa chyba, ze względu na uchwycenie tildowego charakteru> no właśnie jakiego? Zadarty, nieco zarozumiały nosek, ale jednocześnie wdzięczny, no i ta mieszanka nieporadności i wysublimowania:-) Szyłam trzy razy! Nie wyszło super bo okazał się za mały. Szyja chuda, długa, jak u gęsi (takie moje skojarzenie:-). I włosy.....w instrukcjach podają, że najlepsza jest wełna boucle lub pukle lalkowe. Ale takowej nie znalazłam i w końcu postawiłam na prosty lniano - bawełniany sznurek. Fryz według mojego pomysłu. W ogóle w Tildach fajne jest to, że ile by ich nie stworzono, każda jest zupełnie inna. Każdy nada jej inny wyraz twarzy. Tak więc uszłam, wypchałam (rozpruta poduszka z IKEA) upychając końcem pędzla, zszyłam. No i ubrałam. Po skandynawsku, z elementami polskiego folkloru (patrz biała falbanka). Potem wyhaftowałam usta (ja chciałam serduszka, choć są też inne wzory), wtarłam róż do policzków i narysowałam oczy (oczu może nie mieć - takie wersje też są). Spodobała mi się i dlatego zagościła na mojej kanapie. DSCN65490035Zachęcona wynikiem, przy pierwszej okazji postanowiłam uszyć ją dla pewnej 6-latki. buźka wyszła mi lepsza, a do tego dodałam nogi w różany wzór. Ogólnie styl narzucił się sam, jakoś tak spontanicznie, trochę przaśny a trochę retro lata 20-ste. Byłam całkiem zadowolona. Zrobiłam sesje foto moich panien. Tildę numer dwa zapakowałam podarowałam i ....... niestety nauczką dla mnie jest, że to co się podoba 30-to latce niekoniecznie musi się podobać 6-latce. nie wywarłam swym kunsztem lalkarskim żadnego wrażenia. na szczęście przygotowałam w tildowej filcowej torebce prozent dodatkowy - brasoletkę. Okazała się na szczęście godna uwagi. A Tilda poszła w kąt. Może wyciągie ją na 30-te urodziny;-) DSCN65500036DSCN65470033DSCN65460032DSCN65510037DSCN65480034DSCN65530039DSCN65540040DSCN65520038Pozdrawiam :-)

PS Kimkolwiek jesteś proszę daj znać w komentarzu na dole o swojej obecności. Chciałabym wiedzieć czy ktoś tu jeszcze zagląda po mojej tak długiej absencji....

piątek, 14 listopada 2014, pepsione1980

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: beata, *.play-internet.pl
2016/10/26 18:24:17
żyjesz?